|
o wystawie
obrazy
fotografie
katalog
teksty |
|
MARTA TARABUŁA
PRÓBA CZASU
Wystawa, której katalog oddajemy do rąk Czytelników, przypomina malarstwo materii: ważny nurt sztuki przełomu lat 50. i 60. Sięgamy po obrazy z tamtego okresu w przekonaniu, że warto przywrócił je świadomości krytyków, historyków, kolekcjonerów i miłośników sztuki. Mamy nadzieję, że nasza wystawa stanie się dla nich kolejnym ciekawym odkryciem. Odkryciem? Owszem; malarstwo materii kryje w sobie wiele zagadek, które wciąż jeszcze czekają na interpretatorów.
W polskiej historii sztuki nurt ten jest słabo opracowany. Dlaczego zjawisko, które tak wyraźnie zaznaczyło się w życiu artystycznym tamtych lat, nie doczekało się żadnych głębszych refleksji - pozostanie tajemnicą naszych historyków sztuki. W kompendiach dotyczących sztuki w powojennej Polsce problematykę związaną z malarstwem materii kwituje się na ogół kilkoma zdaniami, w których powtarzają się protekcjonalne stwierdzenia o "upojeniu nowoczesnością" i "adaptowaniu osiągnięć szkoły hiszpańskiej". Wydaje się, że dzisiaj warto poświęcił temu okresowi więcej uwagi.
Mamy nadzieję, że wystawa wczesnych obrazów artystów Grupy Nowohuckiej, nazywanej czasem także Grupą 5-ciu, będzie pierwszym krokiem ku pełnej prezentacji zjawiska, jakim w początkach lat 60. był w Polsce nurt malarstwa materii. Dlatego ramy czasowe wystawy nie pokrywają się ściśle z okresem istnienia Grupy, która działała samodzielnie od roku 1956 do 1961, kiedy to jej członkowie zostali przyjęci do Grupy Krakowskiej. Jednak to właśnie lata 1958-63 są najbardziej interesującym okresem rozwoju malarstwa materii w Polsce; wtedy, po pierwszych eksperymentach, ugruntowały się różnice postaw i indywidualnych języków w ramach wspólnego nurtu.
Grupa Nowohucka przynosi jedną z najbardziej wyrazistych propozycji artystycznych tego okresu. Jej artyści z prostotą i pokorą dostrzegają zdumiewający fakt, że obraz nie tylko powstaje w czasie, lecz również tworzony jest przez czas, który odciska swój ślad w materiale. Swoje podejście do czasu wyrażają różnie: od zainteresowania samym procesem niszczenia i przekształcania, właściwym Wrońskiemu, po odniesienia do transcendentalnej sfery niezmiennych praw, charakterystyczne dla Tarabuły. Specyficzna, "reliktowa" uroda ich dzieł rzuca się w oczy i nasuwa pytanie o związki z miejscem, w którym powstały.
Na wystawie udało się nam zgromadził większość spośród prac pokazywanych na trzech "źródłowych" dla historii Grupy ekspozycjach: marcowej roku 1960 w Krzysztoforach, czerwcowej w Nowej Hucie, zorganizowanej z okazji kongresu AICA (1960) i o rok późniejszej, pokazanej w Krzysztoforach wkrótce po przyjęciu artystów Grupy w poczet członków Stowarzyszenia. Zobaczymy słynny "Srebrny" Witolda Urbanowicza, trawione ogniem obrazy Jerzego Wrońskiego, "Bramę" Danuty Urbanowicz wykonaną z surowych blach i siatki, milczące "epitafia" Janusza Tarabuły, "Obraz prawie zniszczony" Juliana Jończyka - prace o rzadko spotykanej urodzie plastycznej, opartej na bogactwie niuansów brzmieniowych, których nie da się uzyskał inaczej jak za pomocą zestawień fakturalnych i różnic materiałowych.
Powrót do lat 60.? Mija czterdzieści lat od tamtych wystaw. Warto popatrzył na tamten czas z dystansu; warto na nowo spojrzał na obrazy. Jak zniosły najtrudniejszą z prób - próbę czasu? Jak widzimy je dzisiaj? Jak to się stało, że zachowały dawną siłę wyrazu? Na czym polegała estetyka obrazu "biednego"? Jakie były jej źródła rodzime, a jakie obce? Czy działania artystów miały podłoże symboliczne? Czy istnieje "polska szkoła malarstwa materii" i co ją wyróżnia? Czy na pewno nie ma żadnych związków między tym nurtem, a poszukiwaniami w dziedzinie materiałów, jakie podjęła polska awangarda lat 20. (Szczuka, Rafałowski)? Jak zmienił się język krytyki artystycznej, która stanęła nagle przed całkiem nowym, trudnym - zbyt trudnym? - zadaniem? Co sprawiło, że malarstwo materii, po okresie pierwszych eksperymentów, rozpowszechniło się tak szeroko, że nawet "Polska" - popularne pismo dla inteligentów - zachęcała (z końcem roku 1962) może i wam uda się dostrzec urok żywej materii? - to wszystko warto rozważył i przemyślał na nowo. Zadanie pasjonujące, nie tylko dla historyków kultury.
Odpowiedzi na te pytania szukajcie Państwo na wystawie. Mamy nadzieję, że pomocny okaże się także katalog, który przynosi szereg materiałów źródłowych, potrzebnych w badaniach nad epoką.
|