TEKSTY ARCHIWALNE

 

 

Tekst Piotra Bartuli o młodym rzeźbiarzu Mirosławie Maszlanko z roku 1994 wyróżnia się spośród płodów pióra zamieszczanych w katalogach wystaw. Po pierwsze, filozoficznym podejściem - jest to tekst filozofa społecznego. Po drugie, dowcipem. Zgryźliwy dowcip sceptyka, Śledzącego naturę ludzkich uroszczeń i ograniczeń, łagodzony jest humorem nieco absurdalnym, w którym rozpoznajemy najlepsze tradycje krakowskich humanistów. Forma literacka "Cnót Maszlanko" oscyluje pomiędzy esejem a gawędą. Styl i elegancja pojęciowa czynią tekst Bartuli klasykiem polskiego piśmiennictwa o sztuce lat 90.

Tekst napisany był do katalogu "Siedem przestrzeni", wydanego przez Galerię Zderzak w 1994 i poświeconego sztuce instalacji lat 90.

 

 

Jan Michalski Wdzięk bosych stóp

Andrzej Szewczyk Komma

 

 

Piotr Bartula

Cnoty Maszlanko

 

Nieznany zanadto w świecie artysta Maszlanko, zamknięty na codzień w rezydencji życia wiejskiego, zamknięty również w sobie, zdecydował się na nie lada akt odwagi. Dokonał wyjścia z siebie, czyli tzw. alteracji i przeniósł swoją cichą osobowość w świat kilku artefaktów, które zbudował ze słomek oraz lepiszcza woskowego. Te kruche, można rzec retoryczne, figury - nazwał nieco patetycznie rzeźbami. Od razu narzucił nam zatem konieczność wątpienia: czy aby nie omylił się, dobierając określonej przez tradycję nazwy do stworzonych przez siebie nowoczesnych form. A może kryje się za tym jakiŚ perwersyjny zamysł? Wszak rzeźba jest dążeniem do przywłaszczenia sobie istotnej właściwości natury, mianowicie - długiego trwania. A czy można za taką próbę uznać przedstawianie rzeczy z założenia kruchych i jakby niepewnych swojego istnienia? Przedmioty Maszlanko są wyraźnie skierowane w przeciwną niż trwanie stronę, ku znikomości i zanikowi. Nie są to więc rzeźby, lecz raczej Efemerydy. Ale uwaga ta nie podważa cnoty prawdomówności artysty Maszlanko.

Podobnie jak inni artyści, Maszlanko odwołuje się do irracjonalnych pokładów twórczości nie poddających się tematyzacji. Tworzenie jest żywiołem pozarozumowym - to dewiza wielu współczesnych kolegów po fachu Maszlanko. Dywagacje intelektualne na temat istoty sztuki mało ich obchodzą, a nawet są traktowane jako profanacja. Tkwi tu pewne niebezpieczeństwo: im mniej precyzji w tej sprawie, tym bardziej zacierają się granice pomiędzy sztuką a niby-sztuką. Najbardziej korzystają na tym producenci tej ostatniej. W ten sposób obłuda triumfuje i w tej dyscyplinie ludzkiego działania. Dochodzi do tego, że nawet "prawdomówni" artyści powtarzają jeden za drugim, iż sztuką jest to, co zostało wykreowane przez artystę, zaś artystą ten, kto wykreował sztukę. A więc to, co zostało wytworzone lub wybrane, powinno zostać przedstawione. Jest to klasyczna pułapka "błędu naturalistycznego". Nie dotyczy to oczywiście artysty Maszlanko. Jakkolwiek nie znajduje on przyjemności w spekulacji i teorii, wierzy w autonomiczną "rzeczywistość sztuki" istniejącą poza arbitralnymi działaniami i przedstawieniami aspirantów. Można mieć nawet wrażenie, że w aktach strzelistych swoich słomek kryje Maszlanko jakieś religijne cnoty, zapatrywania i nostalgie. Nie oznacza to wszakże, iż popadł on w mistycyzm i odrzucił świat doświadczenia. Trzyma się jak na razie, być może ostatkiem sił, materii życia. Próbuje oddać swoimi Efemerydami znikomość i kruchość zjawisk, przemijalność dzieł ludzkich; także dzieł sztuki i miejsc ich ekspozycji. W tym przypadku oczywiście chodzi o galerię Zderzak.

Skoro świat przemija, to i moje dzieła dzieła powinny zmierzać z premedytacją do przemijania - oto ideologia specyficznie pojmowanego weryzmu artysty Maszlanko. Rzecz jasna, nie pragnie on zagłady świata, nie jest też zapewne katastrofistą. To raczej punkt widzenia fatalisty - co istnieje, istnieje o tyle, o ile jest efemeryczne. Parafrazując, nieco naiwnie, filozofa, mógłby Maszlanko powiedzieć: "jestem przemijalny więc isnieję". I tu dostrzegamy kolejną cnotę Maszlanko - skromność. Nie chce on popaść w grzech pychy, nie pragnie - bo niby jakim prawem - utrwalać bytów wiecznych w rodzaju platońskich idei. Zmierza raczej do utrwalania przemijania. A jest to zadanie nader trudne, niemal niewykonalne - rodzaj kwadratury koła. Jak w przyszłości wybrnie z tego artysta Maszlanko? Zobaczymy. Na razie bardziej mu odpowiada świat jaskini platońskiej, w której przedmioty "pojawiają się i znikają". Powstają, aby zniszczeć. Ale my, ludzie przyzwyczajeni do platonizmu w sztuce (obecnie relikty przeszłości, obiekty muzealne, możemy żywić pewne obawy. Lękamy się mroków tkwiących za tymi efemerydami współczesnej sztuki. Jesteśmy pełni niepokoju, iż oddalanie się powolne, ale sukcesywne od świata trwałych i niezmiennych idei, wpędzi nas ostatecznie w pustkę i nicość, gdzie dowolne fantomy będą grały rolę dzieł sztuki, widzowie zaczną "mniemać tylko i niedowidzieć", krytyka zaś będzie "zmieniać zdanie w tę i w tamtą stronę, zupełnie jakby rozumu nie miała". Czyżby zatem Maszlanko dołączał do karnych szeregów współczesnych zabójców ducha? W takim razie będziemy zmuszeni odwrócić się plecami do "przestrzeni Maszlanko" w stronę rzeźb boskich - słońca, gwiazd, kamieni, skał i stepów ukraińskich. Ale właśnie tam znów natkniemy się na naszego bohatera - Maszlanko. I okaże się, że tego rodzaju intencje są obce jego, w istocie bogobojnej, naturze. Najpewniej jest wprost przeciwnie: Maszlanko cierpi na przepełnienie duchem i z tego nadmiaru kultywuje ascetyzm życia i formy. Być może trawi go nawet pokusa radykalnej ascezy: zrezygnować już ze słomek, a pozostać przy konstrukcjach zbudowanych wyłącznie z nitek widocznych tylko w ostrym oświetleniu. Czy tak się stanie? Czy Maszlanko pragnie naśladować swoją twórczością pająka, który snuje wyrafinowane estetycznie, beztreściowe konstrukcje, ponure w swej praktycznej celowości? Można przypuszczać, że właśnie ten nieświadomy, tkwiący gdzieś samotnie w gąszczu przyrody twórca, który oczekuje na swoją ofiarę, jest biologicznym prototypem artysty Maszlanko. W przypadku tego ostatniego ofiarą jest uczestnik wernisażu lub wyłoniony z tłumu przechodniów - ścigany przez burzę lub policję - przypadkowy wizytant galerii. A więc działalność Maszlanko jawi się teraz jako makabryczny żart, w którym idzie o stworzenie pułapki na widza i wciągnięcie go w przestrzeń artysty. A następnie porzucenie konstrukcji-pułapki, aby powoli ginęła i wiotczała... Dziś Maszlanko snuje swe nitki gdzie indziej... Ale i te podejrzenia są chyba bezzasadne. Skoro widzieliśmy jego dobroduszne spojrzenia kierowane na kolegów i współbraci, bez cienia wątpliwości uznajemy dobroć tego człowieka.

Jeszcze jedno pytanie - trywialne - nasuwa się naszym, nazbyt może dociekliwym, umysłom. W jaki sposób kupić Efemerydy Maszlanko? Zostały one wykreowane w galerii Zderzak i tam już dozgonnie pozostawione. Ta forma, podobnie jak linie papilarne Maszlanko, nigdzie - w jakimś mieszkaniu, innej galerii, w naturze - nie może zostać odtworzona. Pozostaje tylko jedno wyjście. Zakupić te Efemerydy - ale wraz z całą galerią, a w gruncie rzeczy, wraz z całą kamienicą przy Sławkowskiej 1. To także jest możliwe. Lecz Maszlanko na to nie liczy, co świadczy o jego absolutnej bezinteresowności. Liczy wyłącznie na budzenie refleksji oszczędnej, skromnej, pozbawionej pychy, uznającej własną ułomność i przynależność do "świata, który jest, ale zniknie". A przecież znikną niebawem nie tylko formy Maszlanko, ale i galeria Zderzak, znajdujące się tam komputery, faksy, sekretarki, właściciele, papiery, szklanki, katalogi, księgowość, etc. Czyżby zatem Maszlanko "myślał" swoimi Efemerydami o wieczności? Jeżeli tak jest, to formy przezeń stworzone wykazują pewne podobieństwo do rzeźby, która jest raczej obiektem biernej kontemplacji świata, niżeli narzędziem uczestnictwa w świecie, jak ma to miejsce w przypadku wszelkiej sztuki akcji - muzyki, filmu, teatru czy performance.

 

       
| galeria | archiwum | oferta | wydawnictwa | wystawa | e-mail |
| galeria dla dzieci |
 
Galeria Zderzak wszelkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z dzieł udostępnionych na stronie internetowej dozwolone jest wyłącznie w celach niekomercyjnych dla użytku prywatnego. Wykorzystywanie reprodukcji i tekstów wyłącznie za zgodą Galerii.